Najnowsze komentarze
Złe wibracje to nie złe emocje. To...
Dziabong1 do: ODPRĘŻENIE
Bez moralizowania bo tez mam swoje...
Często właśnie w tamtym miejscu pr...
Jadąc pod górę o zachodzie słońca ...
Andrzej JK do: BABCIA
Dzisiaj Matkę Twojej Babci z mniej...
Więcej komentarzy
Ulubieni blogerzy
<brak ulubionych blogerów>
Moje miejsca
<brak wpisów>
Moje linki
<brak wpisów>

19.02.2017 10:53

Z innej perspektywy

     Po odslonięciu firanek i zabezpieczeniu ich przed ponownym wysunięciem, upychajac je za fotelem pasażera i kierowcy, miałem wgląd na obszerny parking ciężarówek. Jaskrawe, biało światło ledowych latarni odsłaniało tajemnice ich istnienia. Wszystkie stały w bezruchu nie dając oznak życia. Ich olej w misach sześcio lub ośmio cylindrowych silników wystygł. Jedynie kabiny trzymały wyższą temperaturę niż otoczenie, zamienione przez szoferów na jednoosobowe mieszkania, tworąc namiastkę domowego klimatu. Słychać było tylko powtarzalne cykanie vebasto.

     Było niewiele po czwartej rano kiedy rozpędziłem zestaw do maksimum czyli 84km/h ograniczonej kagańcem, zajmując skrajny, najwolniejszy pas. Cztery linie autostrady M25 były praktycznie puste. Wskaźniki na desce rozdzielczej były w prawidłowym wychyleniu, przekazując niezbędne dane co do pracy podzespołów.

     Delikatne mruczenie radia przerwane zostało tonacją o innej częstotliwości. Zerknołem w lustro aby potwierdzić swoje podejrzenia. W tym samym momencie wyprzedził mnie motocykl drugą nitką licząc od najszybszej. Miał zdrowo nawiniete bo około stu osiemdziesięciu - dwustu na godzinę. Udało mi się dostrzec jego podświetlony kokpit, który pozostał w mojej głowie jako jedna jedyna klatka zdjęcia. Jego tylna lampa wieńcząca wygiety jak skrzydło airbasa A380 ogon, potwierdzały model i markę. CBR1000RR z wydechem poprowadzonym u dołu. Brzmienie litrowego silnika o mocy 171KM utrzymywało jednostajną tonację. Słychać było nie wysiloną i gladką prace tego flagowego modelu Hondy który trzymał może z 7tyś obrotów na minutę. Kamizelka odblaskowa nie zapięta z przodu furgotala równolegle do drogi, niczym chorągiew podczas cyklonu. Jeszcze długo słyszałem ją przy uchylonej szybie.

    Zrobiło mi sie naprawdę błogo od tego czego doświadczyłem. Gęsia skórka plus szeroki uśmiech z kręceniem od niedowierzania głową podsumowały zdarzenie. Okazało się że wciąż mocno czuje dwa kółka. Tak jakbym nigdy nie przestawał jeździć. To dobry znak pomyślałem. Wciąż zapisane są głęboko w każdej komórce mojego ciała.

 

 

Pozdro

 

Only to fly

Komentarze : 2
2017-02-19 13:00:44 okularbebe

Ja też. ...

2017-02-19 11:09:24 jazda na kuli

poleciałbym sobie solówką w trasę, w ciepłe, majowe dni, pospałbym w kurniku i wypił parę pianek na ławeczce koło mop'u..;)

  • Dodaj komentarz